
(fot. Nothern Transmissions)
To chyba jedno z bardziej wyjątkowych wydarzeń, jakich miałem okazję doświadczyć tworząc tego bloga. Parę tygodni temu, gdy oficjalnie ukazał się soundtrack do gry FIFA 18, odkryłem wraz z Sylwkiem z Podróży Muzycznych muzykę niezwykłej osoby. Talent, żywiołowość, piękne kompozycje, wyjątkowy klimat - taki świat roztacza się dookoła twórczości pochodzącej z Australii, Tash Sultana. Jej utwór "Jungle" podbił serca fanów na całym świecie, kolejne utwory zaczynają nabierać podobnej popularności. Ma za sobą trasę po całym świecie, grając w klubach największych miast obu Ameryk i Europy. Ale przede wszystkim wiele w życiu przeszła i jej historia, nadająca się na niejeden film i niejedną książkę to coś, co warto znać i zrozumieć. Jak uciekła od uzależnienia od narkotyków w nowe, tym razem 100% bardziej pozytywne - granie na kilkunastu wyuczonych przez siebie instrumentach, tworząc fantastyczne brzmienia. Udało mi się zdobyć odpowiedzi na parę pytań w krótkim wywiadzie, którego Tash udzieliła dla mojego bloga, ale to zaledwie cząstka tego, co przekazuje światu na co dzień. Zachęcam więc także do lektury artykułu Sylwka w którym opisuje dotychczasowe losy Tash, a także do zapoznania się szerzej z opowieścią o jej życiu w poniższym materiale od Viceland. Pod nim znajdziecie też parę słów od Tash, które otrzymałem tuż po zakończeniu przez nią światowej trasy koncertowej.
Jakub
Balcerski: Właśnie wróciłaś do Australii po kilku miesiącach
największej trasy w twoim życiu. Jak się w tym momencie czujesz,
ostatnie miesiące chyba sporo zmieniły w swoim życiu?
Tash Sultana: Jestem trochę zmęczona, ale za to bardzo szczęśliwa.
JB: Jesteś w stanie myśleć o sobie jako inspiracji dla innych? Twoja historia jest raczej unikalna w dzisiejszych czasach.
TS:
Moje utwory to moja wiadomość do całego świata, a słyszeć ludzi
śpiewających moje teksty na koncertach to wyjątkowe doświadczenie.
JB: Muzyka to dla ciebie zapewne coś więcej niż życie?
TS: To w zasadzie coś, po co się urodziłam. Jest częścią mnie.
JB:
Jaki jest teraz twój punkt widzenia na czasy, gdy zaczynałaś, grając na
ulicach - zmieniło cię to w jakiś sposób, wytworzyło styl?
TS:
Przede wszystkim nauczyło mnie ciężkiej pracy. Nikt z przechodzących
nie musi się dla ciebie zatrzymać, musisz sobie na to zapracować.
JB: Przygotowujesz swój pierwszy album - będzie miał podobne brzmienie do EP-ki “Notion” czy planujesz coś odmiennego?
TS: Wydaje mi się, że będzie tam zarówno sporo nieco starszej Tash, jak i zupełnie nowych, ciekawych brzmień.
JB:
Twój sposób grania na żywo jest niesamowity. Zastanawiam się, czy
musisz to jakiś ćwiczyć przed trasą czy wychodzi to naturalnie po
nakładaniu na siebie wszystkich partii piosenek przy nagrywaniu?
TS:
Jeśli akurat nie gram koncertu, zazwyczaj jammuję. Raczej nie
przygotowuję się w jakiś specjalny sposób, po prostu robię to co umiem
najlepiej, jak mogę.
JB: Za chwilę zagrasz parę halowych koncertów w Australii i dużych festiwali. Czego możemy oczekiwać później?
TS: Zdecydowanie większych i jeszcze lepszych koncertów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz